Zamek pod późniejszym pałacem
Regionalny portal turystyczny wiąże początki siedziby ze średniowieczem. Wspomina także templariuszy, ale wyraźnie jako bohaterów legendy. Nie traktujemy tej opowieści jako potwierdzonej historii zakonu w Rudzie.
To ważne rozróżnienie. Kilka ocalałych ścian może prowokować do dopisania tajnego przejścia i ukrytego skarbu. W tym miejscu bardziej interesujące jest pytanie o to, co rzeczywiście przetrwało kolejne przebudowy i zmiany właścicieli.
Dom obok wielkich pieniędzy
W pobliżu rezydencji około 1809 roku wzniesiono dom Karola Goduli. Pracował on dla Ballestremów od 1801 roku, awansował w zarządzaniu majątkiem, a później zgromadził własne kopalnie i huty.
Sąsiedztwo obu domów pozwala czytać krajobraz przez relacje między ludźmi. Historia przemysłu nie mieści się wyłącznie w szybach i kominach: obejmuje także miejsca, gdzie zapadały decyzje o pracy i pieniądzach. Dzisiaj ten wymiar znacznie trudniej zobaczyć.
Pożar nie kończy opowieści
Według Śląskiej Informacji Turystycznej pałac, przebudowany w XIX wieku w duchu neogotyku, spalili w 1945 roku żołnierze radzieccy. Później rozbierano pozostałości. Zostały fragmenty ścian i piwnice.
Dom Goduli miał inny rytm zanikania: jeszcze w 1956 roku był zamieszkany. Obie ruiny nie są więc skutkiem jednej chwili. Wspólny dzisiejszy widok zasłania różnicę między wojennym zniszczeniem a późniejszym rozpadem.
Miejsce wraca do pamięci
Fundacja Zamek Chudów wymienia obecnie ruiny zamku Rudzkich i domu Goduli wśród obiektów będących jej własnością lub pod jej opieką. To punkt kontaktu przed planowaną wizytą, nie obietnica swobodnego dostępu do piwnic.
Z publicznie dostępnego miejsca warto patrzeć na te ślady jak na dwa urwane życiorysy budynków. Tajemnica nie musi oznaczać zjaw. Czasem jest nią rozbieżność między skalą dawnej fortuny a tym, jak mało zostało z jej adresu.